Izabel siedziała na parapecie w swoim pokoju. Spojrzała na zegarek. Była5:30 rano a szkołę zaczynała o8:00. W ręku trzymała zdjęcie swojej biologicznej rodziny. Łza pociekła jej po policzku. Tęskniła za nimi. Została jej tylko starsza siostra Jennifer. Spojrzała w stronę okna. Świtało. Poszła do łazienki. Wzięła prysznic, wyczesała włosy i pomalowała usta błyszczykiem. Kiedy wychodziła z łazienki już ubrana ktoś zapukał do drzwi jej pokoju.
-Proszę!- krzyknęła. Podeszła do drzwi żeby je otworzyć. W drzwiach stała jej siostra Jennifer. Jennifer od razu zauważyła łzę i wytarła ją rękawem swojej bluzki.
- Izabel nie płacz. zapomnij o tym najlepiej. Życia nikomu nie zwrócisz. - powiedziała czule Jennifer i przytuliła siostrę. Izabel się popłakała. Tak bardzo tęskniła za rodzicami i swoją najstarszą siostrą Mary. Spojrzała na Jennifer.
- Wiem że to było 10 lat temu ale ja nadal to pamiętam. Po nocach śnią mi się te same koszmary. Przed oczami widzę obraz morderstwa naszej rodziny. Nie mogę o tym zapomnieć - płakała. Jennifer wytarła jej łzy.
- Izabel przestań już płakać i schodź na śniadanie.- powiedziała czule. Izabel przestałą płakać i zrobiła zdziwioną minę. " Śniadanie o 6:00 rano? To jakieś żarty?" myślała. Razem z siostrą zeszły po cichu na dół. Każda byłą zajęta swoimi myślami.W kuchni ich zastępcza rodzina zajmowała się swoimi stałymi sprawami. Mama była sekretarką a tata policjantem. Akurat przed wyjściem do pracy mama przygotowywała śniadanie a tata czytał gazetę.Jak zawsze popijał kawę.
-Dzień dobry wszystkim- krzyknęły chórkiem dziewczyny i poszły ucałować swoich zastępczych rodziców. Usiadły przy stole. Zapanowało milczenie. Izabel postanowiła odezwać się pierwsza.
- Piszą coś w gazecie? - spytała się. Tata spojrzał na nie z miną poważną.
- Kolejne morderstwo. Tym razem uczennica naszej szkoły. Gimnazjalistka. Została znaleziona martwa w lesie. Miała rozerwaną szyję i pistolet w ręce. Badania wskazały na samobójstwo. Strzeliła sobie w głowę ale żeby mieć rozerwaną szyję?Nonsens. - czytał tata dodając do tego własne myśli.Mama podawała właśnie śniadanie. Od razu skomentowała:
-Biedne dziecko. Była przecież taka młoda. Miała tyle życia przed sobą a zginęła w tak tragicznych okolicznościach. Biedactwo.- lamentowała mama. Jennifer osunęła talerz od siebie. Nie była głodna. Mama spojrzała na nią błagalnie. Jennifer tylko uśmiechnęła się ciepło i ucałowała mamę w policzek. Spojrzała na zegarek była 7:30. Wstała od stołu.
-Izabel bo spóźnimy się do szkoły - ponagliła ją ze śmiechem. Izabel spojrzała na nią badawczo.
-Czemu jesteś taka wesoła? - spytała się podejrzliwie. Jennifer zaczęła tłumaczyć.
-Dzisiaj do szkoły mają przyjść nowi uczniowie. Akurat się złożyło że będą w mojej klasie. Dlatego nie chcę się spóźnić. - wytłumaczyła. ubrały się i założyły plecaki na plecy. . Odwróciły się w stronę kuchni.
- Pa!- krzyknęły jednogłośnie i wyszły.
***
Jennifer weszła punktualnie z dzwonkiem do klasy. Zaczynała matematyką i nie chciała się spóźnić. Po klasie przeszedł szmer w sprawie nowych uczniów. Do klasy wszedł nauczyciel z dwójką chłopaków. Ku wielkiemu zdziwieniu Jennifer nowi uczniowie mieli na głowach kaptury a na oczach ciemne okulary. Wydawali się tacy tajemniczy. Nauczyciel powiedział że jak ktoś chce może zadać im jakieś pytanie. Pierwsza zgłosiła się Casidy. Casidy była słodką, szczupła blondynką. Miała Duże niebieskie oczy i zawsze byłam miła i serdeczna dla wszystkich. Nauczyciel pozwolił jej zabrać głos.
- Skąd przyjechaliście? - spytała zaciekawiona. Po klasie znowu przeszedł szmer. Tym razem szmer podekscytowania. Bliźniacy bo nauczyciel wytłumaczył że oni byli bliźniakami spojrzeli p o sobie porozumiewawczo. Pierwszy odezwał się ten po lewej.
- My pochodzimy z Niemiec.- odpowiedział swoim dźwięcznym głosem. Wszystkie dziewczyny w klasie cicho westchnęły.Następnie rękę podniosła Stacy szkolna "królowa". Nauczyciel pozwolił jej zabrać głos.
- Mam takie małe pytanko. Macie dziewczyny?- spytała spoglądając to na Jennifer to na nich. Ich miny zmieniły się ze spokojny w zaskoczone. Tym razem odezwał się ten po prawej.
- A co Cię to obchodzi? -syknął. Stacy przeszły dreszcze. Zamilkła i do końca lekcji się nie odezwała. Jennifer za to postanowiła zgadać do jednego z tych nowych ale otrzymała karteczkę.
" Zagadaj na przerwie". Nie było napisane kto to napisał. Postanowiła się skupić na lekcji.Na przerwie podszedł do niej jedne z nowych. Wydawało jej się ze go gdzieś już widziała. Postanowiła zagadać pierwsza.
- hej- przywitała się. Chłopak od razu na nią spojrzał i na jego twarzy pojawił się uśmieszek.
- hej - opowiedział i odszedł bo go brat wołał. Do Jennifer podeszła Casidy cała w skowronkach.
- Casidy a tobie co jest?- spytała się zdziwiona. Casidy dopiero teraz ją zauważyła.
- Ten nowy zaprosił mnie na randkę. Dzisiaj o 19:00 ma po mnie przyjść. Chce mnie zabrać na spacer do lasu. Akurat dzisiaj ma być bezchmurne niebo. Jestem taka podekscytowana. - mówiła. Jennifer tylko wywróciła oczami.
- Słyszałaś o tych morderstwach. Prawda?
- Prawda
- Casidy uważaj na siebie. Dobrze?
- Bądź spokojna jestem rozsądna - powiedziała Casidy i odeszła. Wszyscy akurat wychodzili ze szkoły po skończonych zajęciach. Jennifer zauważyła Casidy w objęciach jednego z tych nowych. Spotkała siostrę i razem poszły do domu.
awww :D to jest świetne!.. trzyma w napięciu. masz talent, dziewczyno ^^
OdpowiedzUsuń